XIV Kongres PIU w Sopocie

Zakończył się XIV Kongres Polskiej Izby Ubezpieczeń – najważniejsze wydarzenie rynku ubezpieczeniowego w Polsce. Tegoroczna edycja pod hasłem „Gdy zmiana staje się normą” zgromadziła ponad 300 uczestników: przedstawicieli sektora ubezpieczeniowego, regulatora i nadzorcy, ustawodawcy, administracji publicznej, świata nauki i mediów oraz ekspertów.

XIV Kongres PIU to przestrzeń do wymiany doświadczeń, prezentacji najnowszych trendów oraz dyskusji o przyszłości branży ubezpieczeniowej w Polsce w kontekście dynamicznych zmian technologicznych, regulacyjnych i społecznych.

Kongres PIU to dwa dni debat poświęconych najważniejszym wyzwaniom i kierunkom rozwoju sektora ubezpieczeniowego – od transformacji gospodarczej i technologicznej, przez sztuczną inteligencję, po zmiany społeczne i demograficzne.

Dzień pierwszy

Uroczysta inauguracja 

Inauguracja XIV Kongresu Polskiej Izby Ubezpieczeń w Sopocie miała w tym roku podwójny charakter. Z jednej strony była tradycyjną przestrzenią do wystąpień przedstawicieli władzy ustawodawczej, administracji i instytucji nadzorczych, dotyczących kondycji rynku, regulacji i wyzwań branży. Z drugiej, w związku z ogłoszoną przez Jana Grzegorza Prądzyńskiego rezygnacją po 18 latach kierowania PIU, niemal każde wystąpienie zawierało wątek pożegnania i podziękowania mu za lata współpracy i dialogu.

Powitanie ze strony miasta-gospodarza wygłosił Wiceprezydent Sopotu Michał Banacki w imieniu Prezydentki, która ze względu na obowiązki w Komitecie Regionów musiała być tego dnia w Brukseli.

Diagnozę otoczenia branży przedstawił przewodniczący Sejmowej Komisji Finansów Publicznych Janusz Cichoń wskazując na na rosnącą skalę ryzyk, ich coraz większą częstotliwość i nakładanie się na siebie. Poseł Cichoń podkreślił, że sektor ubezpieczeń powinien stać się systemem zarządzania ryzykiem całej gospodarki.

Była Minister Zdrowia, Posłanka Izabela Leszczyna podziękowała PIU za współpracę sięgającą 2015 r. i czasu, gdy była wiceministrem finansów. Podkreśliła, że dobrowolne ubezpieczenia zdrowotne powinny wspierać publiczny system zdrowia.

Łączący się online z Brukseli podsekretarz stanu w MF Jurand Drop wskazał krajową deregulację jako priorytet resortu, a na poziomie unijnym omówił przegląd Solvency II, prace nad FIDA oraz strategią inwestycji detalicznych. Podziękował też Prezesowi PIU za wieloletnią współpracę z resortem.

Członek zarządu Narodowego Banku Polskiego Artur Soboń ocenił rynek ubezpieczeń jako stabilny, lecz wskazał na rosnącą lukę w ofercie wobec wyzwań demograficznych – szczególnie w ubezpieczeniach na życie i ochronie zdrowia. Zasugerował też, że portfele inwestycyjne ubezpieczycieli mogłyby w większym stopniu wspierać prywatny sektor gospodarki.

Wiceprzewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego Krystian Wiercioch podkreślił, że rosnąca skala zmian wymaga adaptacji ubezpieczycieli i elastyczności nadzoru, a współpraca i dialog są niezbędne. Podobnie jak jego przedmówca zwrócił uwagę, że wskaźniki wypłacalności polskich zakładów pozostają wysokie, ale udział składki w PKB – na poziomie 2,1 proc. – znacząco odstaje od krajów Europy Zachodniej. Zapowiedział również kontynuację dialogu z rynkiem, zwłaszcza w obszarze regulacji dystrybucji.

Wystąpienie Rzecznika Finansowego Michała Ziemiaka zbudowane zostało wokół tezy, że „zmiana niekoniecznie musi być zła”. Rzecznik przypomniał, że w tym roku minęło dziesięciolecie obowiązywania pozasądowego rozwiązywania sporów na rynku finansowym i że spośród dziewięciu wyróżnionych przez Biuro Rzecznika podmiotów wszystkie pochodzą z sektora ubezpieczeniowego. Wskazał trzy obszary wymagające uwagi: przegląd przepisów reklamacyjnych, transgraniczną dystrybucję ubezpieczeń w trybie swobody świadczenia usług oraz wykorzystanie sztucznej inteligencji w relacji z klientem.

Senator Krzysztof Kwiatkowski, przewodniczący senackiej Komisji Ustawodawczej, w nagraniu wideo wspominał 18 lat współpracy z ustępującym prezesem PIU, w tym także prace jako minister sprawiedliwości nad kartą praw osób poszkodowanych w wypadkach drogowych i przeciwko patologiom firm odszkodowawczych. Przewodniczący senackiej Komisji Budżetu i Finansów Publicznych Kazimierz Kleina skierował do zebranych list, w którym poinformował o przyznaniu ustępującemu prezesowi PIU medalu, który ma zostać wręczony na specjalnym posiedzeniu. List nadesłał także prezes UOKiK Tomasz Chróstny, a odczytał go wicedyrektor Artur Zwaliński.

Prezentacja Prezesa PIU

Następnie Prezes Zarządu Polskiej Izby Ubezpieczeń przedstawił prezentację rozpoczynającą dyskusje na temat tego, jak w świecie nieustannej zmiany budować odporność, zaufanie i przewagę konkurencyjną.

W swoim wystąpieniu otwierającym Kongre Jan Grzegorz Prądzyński podjął hasło tegorocznej edycji „Gdy zmiana staje się normą” w sposób branżowy. Podkreślił, że zasadniczą różnicą wobec poprzednich dekad jest brak powrotu do stabilności – zmiana stała się stanem permanentnym, a branża nie ma już, jak kiedyś, czasu na dostosowanie.

Prezes PIU uporządkował zmiany w cztery grupy: geopolityki i gospodarki, potrzeb klientów, regulacji oraz technologii. Świadomie pominął zmiany klimatyczne, oceniając, że są już trwałym elementem modeli biznesowych ubezpieczycieli, a kongresowa debata poświęci im odrębny czas.

W obszarze geopolityki i gospodarki Prezes Prądzyński wskazał na nakładające się ryzyka wojny, niepewności koniunktury oraz przerwań łańcuchów dostaw. Ocenił, że Polska – 21. gospodarka świata – radzi sobie z dostosowaniem dobrze. Polską odpowiedzią są inwestycje w nowy miks energetyczny (atom, gaz, OZE, odejście od węgla) oraz wielkie projekty infrastrukturalne, w tym koleje dużych prędkości. Prądzyński przypomniał o uruchomieniu programu Innovate Poland, prowadzonego przez PFR z udziałem PZU, mającego wesprzeć innowacyjne polskie firmy w horyzoncie dłuższym niż dekada.

Drugą grupę – potrzeby klientów – Prezes PIU sprowadził do dwóch obszarów szans. Pierwszy to zdrowie. Rosnący deficyt NFZ i presja na publiczną ochronę zdrowia wymuszają, w jego ocenie, w końcu wprowadzenie ram dla dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych o charakterze komplementarnym. Drugi to zabezpieczenie emerytalne. Prezes PIU przypomniał, że dziś trzy osoby pracujące przypadają na jednego emeryta, a za 15 lat relacja ta będzie znacznie gorsza – ubezpieczenia na życie z elementem oszczędnościowym powinny być, jego zdaniem, znacznie mocniej osadzone w systemie długoterminowego oszczędzania. Kluczową rolę przypisał tu państwu: edukacji młodych wchodzących na rynek pracy oraz ulgom podatkowym.

W obszarze regulacji prezes PIU postawił pytanie, które zmiany regulacyjne tworzą wartość, a które chaos. „Regulacje tworzące wartość powstają w wyniku dialogu” – mówił, podając jako przykład prace nad rekomendacjami dystrybucyjnymi i dziękując KNF za otwartość. Symbolem regulacji arbitralnej była dla niego dyrektywa FIDA; przy tej okazji podziękował Ministerstwu Finansów za udział Polski w grupie krajów blokujących projekt.

Czwartą oś stanowiły technologie. Sztuczna inteligencja jest, w ocenie Prezesa PIU, obecna już w każdym obszarze działalności zakładów – od automatyzacji procesów, przez przygotowanie ofert, po likwidację szkód i walkę z przestępczością ubezpieczeniową. Drugim, kluczowym dla ubezpieczeń majątkowych zjawiskiem jest new mobility i elektromobilność.

Wystąpienie zamknęło podsumowanie wyniku branży za 2025 r., który prezes PIU nazwał rekordowym: prawie 54 mld zł wypłat odszkodowań i świadczeń, 90,6 mld zł składki przypisanej brutto oraz 12,4 mld zł wyniku finansowego netto. Prądzyński zastrzegł, że nadchodzący czas szybkich zmian będzie wymuszać na branży coraz głębsze dostosowania.

Panel „Ubezpieczenia w gospodarce nowych prędkości”

Pierwszy panel XIV Kongresu PIU pt. „Ubezpieczenia w gospodarce nowych prędkości”, koncentrował się na pytaniu o rolę, jaką polski sektor ubezpieczeń może odegrać w finansowaniu transformacji energetycznej, infrastrukturalnej i innowacyjnej.

Prezentacja wprowadzająca autorstwa Ignacego Morawskiego („Puls Biznesu”) pokazała pewien paradoks, z którym się zderzamy: gospodarka nowych prędkości wymaga olbrzymiego, długoterminowego kapitału, ale tempo wzrostu polskiego PKB strukturalnie maleje, a polski sektor finansowy jest co prawda stabilny, ale pozostaje znacznie mniejszy niż w gospodarkach zachodniej Europy.

Wzorcem dla dyskusji był francuski plan Tibiego, w którym państwo skoordynowało zaangażowanie instytucji finansowych w finansowanie innowacji. W panelu mówiono, że Polska próbuje pójść tą drogą poprzez program Innovate Poland prowadzony przez Polski Fundusz Rozwoju. Zmobilizował on dotąd 600 mln euro, co plasuje nas na trzecim miejscu w Europie, ale daleko za Francją (15 mld euro) i Niemcami (3 mld euro). Padały jednak argumenty, że we Francji i w Niemczech taki model działa przede wszystkim dlatego, że krajowi ubezpieczyciele wnoszą do tych programów 40–50 proc. zaangażowania. Tymczasem w Polsce ograniczenia są strukturalne – sektor jest mały, a duża część zakładów ma zagranicznych właścicieli, dla których wsparcie polskiego ekosystemu innowacji nie jest naturalnym celem.

Z perspektywy nadzoru pojawiła się refleksja, że konserwatywne zarządzanie kapitałem branży – dotychczas jej silny atut – zaczyna ograniczać jej zdolność do podejmowania nowych ról. Wskazywano, że polski rynek ubezpieczeń, w stosunku do skali gospodarki, powinien być znacznie większy, a optimum nie sprowadza się do minimalizowania ryzyka.

Uczestnicy ze strony branży podkreślali jednak, że koronną funkcją ubezpieczycieli pozostaje zarządzanie ryzykiem. Inwestowanie odbywa się ze składki i wymaga budowy własnych kompetencji, często we współpracy z zagranicznymi partnerami.

Zwracano też uwagę na skalę wyzwań: jedna elektrownia jądrowa to inwestycja rzędu 100 mld zł, podczas gdy aktywa lokacyjne całej polskiej branży mają inną skalę i sektor samodzielnie nie udźwignie takich projektów.

W panelu wybrzmiały też dwa warunki niezbędne do tego, by sektor mógł realnie przyjąć szerszą rolę kapitałową. Pierwszy to aktywna rola państwa: konkretne, dobrze przygotowane projekty inwestycyjne oraz długoterminowe instrumenty edukacyjne i podatkowe sprzyjające oszczędzaniu. W tym kontekście przywoływano polskie tradycje takich rozwiązań, jak dawne polisy posagowe czy książeczki mieszkaniowe. Drugi warunek to zmiana percepcji ubezpieczeń przez społeczeństwo. Polski klient wciąż traktuje składkę jak rodzaj podatku, a koncentracja branży na jak najniższej cenie tę optykę tylko utrwala. Bez zmiany sposobu, w jaki Polacy myślą o ubezpieczeniach, przekształcenie sektora w istotnego dostawcę kapitału długoterminowego pozostanie trudne.

Panel „Artificial Future”

Drugi panel pierwszego dnia Kongresu pt. „Artificial Future”, poświęcony był praktycznemu wykorzystaniu sztucznej inteligencji w branży ubezpieczeniowej. Wykład wprowadzający dr. Lukasa Kölbla z Accenture postawił tezę, że obecna fala AI różni się od poprzednich zwrotów technologicznych tym, że jej sednem jest integracja z procesami i strategią firmy, a nie wdrożenia punktowe. Drobne usprawnienia rzędu ułamka etatu na zadanie nabierają znaczenia dopiero zsumowane na poziomie funkcji. Dr Lukas Kölbl zachęcił uczestników do potraktowania AI jako drogi liczonej w latach i zdefiniowania jej w strategii organizacji.

Dyskusja, którą poprowadził Maciej Rekosz z Accenture Polska, skupiła się wokół tezy, że polski rynek ubezpieczeń jest już za etapem POC („proof of concept”). Przedstawiciele Allianz, ERGO Hestii i PZU Życie opowiadali o przejściu od pojedynczych eksperymentów do projektów transformacyjnych prowadzonych top-down, w które angażowane są całe zarządy. Wybrzmiała przy tym kluczowa lekcja: AI dorzucony do istniejącego procesu daje znacznie mniej niż proces zaprojektowany od nowa, wokół potencjału technologii. Zwracano też uwagę, że to nie technologia, lecz ludzie, będący autorami swoich procesów, stanowią dziś główną barierę pełnej transformacji. Wymaga ona równolegle inwestycji w edukację – od poziomu podstawowego dla wszystkich pracowników, przez sieć ambasadorów w departamentach, po przygotowanie kadry zarządzającej.

Dużo mówiono o tempie zmian. Rozwiązania sprzed pół roku traktowane są w branży jako legacy, a długie projekty pilotażowe ryzykują, że ich biznes case zdezaktualizuje się przed wdrożeniem. Odpowiedzią ma być wewnętrzna platforma AI, pozwalająca firmie kontrolowanie korzystać z różnych modeli i podmieniać je w zależności od kosztu i zastosowania. Padały także przykłady własnych modeli budowanych na potrzeby produktywności pracowniczej.

Osobnym wątkiem było cyberbezpieczeństwo jako miecz obosieczny. Uczestnicy wskazywali, że AI z jednej strony pomaga zespołom IT walczyć z incydentami, a z drugiej już dziś samodzielnie znajduje podatności w systemach. Czas między ujawnieniem luki a próbą jej wykorzystania skrócił się do minut. Niedawne święta majowe znaczna część zespołów IT spędziła w pracy nad zabezpieczeniem systemów po wykryciu istotnej podatności.

Z perspektywy nadzoru przedstawiciel KNF przypomniał, że wyniki kolejnych ankiet branżowych pokazują przyspieszenie wdrożeń – wszystkie zakłady mają już co najmniej elementy AI w procesach, najczęściej w obszarach pracy z dokumentami i tekstami. Z kolei przedstawiciel Centralnego Ośrodka Informatyki przedstawił kierunek prac nad polską implementacją unijnego AI Act, w tym powołaniem Komisji do spraw rozwoju i bezpieczeństwa w obszarze technologii. Pojawił się też wątek krytyczny. Bez wsparcia po stronie rozwojowej oraz budowy własnych kompetencji krajowych sama nadbudowa kontrolna może osłabić konkurencyjność polskich firm w globalnym wyścigu.

Wystąpienie „Higiena cyfrowa”

Pierwszy dzień XIV Kongresu PIU zamknęło wystąpienie Wojciecha Kardysia, eksperta w dziedzinie komunikacji internetowej i autora książki „Homo digitalis. Jak internet pożera nasze życie”. Ekspert sam określił swoją prezentację jako „kubeł zimnej wody”. Było to świadome odwrócenie optymistycznego tonu wcześniejszego panelu o sztucznej inteligencji i pokazanie ciemnej strony cyfryzacji.

Na wstępie przytoczył dane o skali codziennej konsumpcji cyfrowej. Statystyczny użytkownik spędza przed ekranem 6 godzin i 40 minut dziennie, a 12-letnia dziewczynka spędza na samym TikToka średnio 37 godzin miesięcznie. Aplikacja formalnie dostępna jest od 13. roku życia. Mózg, jak wskazywał ekspert, podlega temu mechanizmowi do tego stopnia, że generuje zjawisko fantomowych wibracji. Big Techy świadomie projektują ten model. Zatrudniają inżynierów behawioralnych, którzy wykorzystują m.in. pompę dopaminową, mechanizm jednorękiego bandyty, infinity scroll oraz FOMO, by maksymalizować czas użytkownika na platformie.

Druga część wystąpienia dotyczyła sztucznej inteligencji w wymiarze poznawczym i przestępczym. Wojciech Kardyś przywołał badanie MIT, w którym studenci piszący eseje z pomocą ChatGPT wykazywali znikomą aktywność mózgu w porównaniu z grupą korzystającą z książek. Wskazywał też, że w 2025 r. po raz pierwszy ponad połowa artykułów w internecie powstała z udziałem AI, a w 2026 r. odsetek ten może sięgnąć 60 procent.

W obszarze przestępczym przedstawił szereg konkretnych przypadków. Mówił o deepfake’owym oszustwie w Hongkongu, gdzie pracownik finansowy przelał 25 mln dolarów po wideokonferencji z fałszywymi członkami zarządu. Wspomniał o paryżance, która straciła 2 mln euro, wierząc w romans z osobą podającą się za znanego aktora, oraz o serii oszustw matrymonialnych w Polsce, w których AI generuje rzekomych żołnierzy zakochanych w samotnych kobietach 60+. Pokazywał także zjawisko AI-girls. To są generowane postaci o setkach tysięcy obserwujących na Instagramie, wykorzystywane do promocji suplementów lub treści płatnych. Polskim akcentem był przypadek fałszywego lekarza, którego porady śledziło ponad 100 tys. osób. Cała postać i treści były generowane przez AI w jednym, marketingowym celu.

Osobnym wątkiem była tzw. plaga włamań do nowych mieszkań. Sprawcy wykorzystują zdjęcia kluczy publikowane w mediach społecznościowych przez młodych właścicieli, drukują 3D ich kopie i wchodzą do mieszkań pod nieobecność właścicieli. Ekspert użył tego przykładu jako ilustracji ogólniejszego mechanizmu: nadmiar informacji, które sami publikujemy o sobie, staje się dziś bezpośrednim wektorem zagrożeń.

Wystąpienie zamknęła propozycja praktyk higieny cyfrowej. Wojciech Kardyś rekomendował zastąpienie FOMO przez JOMO, czyli świadomą rezygnację z publikowania każdej informacji o sobie, wyznaczanie w mieszkaniu stref bez telefonu, takich jak sypialnia czy jadalnia, oraz powstrzymanie się od korzystania z technologii na dwie–trzy godziny przed snem.

 

Dzień drugi

Drugi dzień Kongresu PIU poświęcony jest zagadnieniom społecznym i rynkowym, które będą kształtować przyszłość branży.

Panel „Zdrowie – wyzwania systemowe i rola ubezpieczycieli”

Panel prowadzony przez prof. Andrzeja M. Fala, prezesa Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego, oscylował wokół jednej tezy: problemem polskiej ochrony zdrowia nie są wyłącznie nakłady, lecz brak mechanizmu pozwalającego efektywnie alokować to, co już w systemie jest.

Punktem wyjścia był obraz demograficzny – trzykrotnie mniej dzieci i trzykrotnie więcej osób w wieku 75+, przy czterokrotnie wyższym koszcie leczenia osoby w tym wieku niż pięćdziesięciolatka. Do tego szpitalocentryzm – wskazywano, że Polska należy do dwóch najbardziej szpitalocentrycznych systemów w Unii Europejskiej. Profilaktykę i opiekę długoterminową określano jako obszary najbardziej zaniedbane, z przykładami pokazującymi, że programy profilaktyki wtórnej zaczynają przynosić oszczędności dopiero od trzeciego roku, ale przynoszą je realnie.

W centrum dyskusji znalazło się pytanie, czy dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne mogą zrównoważyć system. Padały głosy, że bez prawnej definicji takich ubezpieczeń – której w polskim porządku prawnym po prostu nie ma – nie sposób mówić o systemowym rozwiązaniu. Przedstawiciele ubezpieczycieli wskazywali na naturalną kompetencję sektora w koordynowaniu ścieżki pacjenta, telemedycynie, profilaktyce i underwritingu jako mechanizmie zachęt do prozdrowotnych zachowań. Przypominano, że w ubezpieczeniach na życie sektor od dwóch dekad traktuje profilaktykę jako standard.

Wracał wątek roli płatnika publicznego. Padał postulat, by NFZ przestał być instytucją wyłącznie finansową, kupującą faktury, a otrzymał kompetencje i środki do zarządzania dostępnością i jakością świadczeń. Argumentowano, że bez automatyzmu w wycenach – tak by przesunięcie zabiegu z trybu szpitalnego do ambulatoryjnego nie wymagało każdorazowej zmiany ustawy – żaden dodatkowy strumień pieniędzy nie poprawi efektywności systemu.

W końcowej rundzie debaty większość panelistów wskazywała na możliwość budowania synergii między systemem publicznym a prywatnym – pod warunkiem, że dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne nie staną się sposobem maskowania nieefektywności NFZ, a rozwój sektora prywatnego nie będzie pretekstem do ograniczania środków publicznych przeznaczanych na ochronę zdrowia.

Powracała również obawa, że dominującym modelem finansowania mogą stać się abonamenty medyczne zamiast klasycznych ubezpieczeń zdrowotnych, co ograniczałoby potencjał budowy stabilnego i komplementarnego systemu. Podkreślano także, że sektor prywatny nie powinien pełnić wyłącznie roli „wentylu bezpieczeństwa” dla niewydolnego płatnika publicznego.

Wniosek był jednoznaczny: branża ubezpieczeniowa deklaruje gotowość do współtworzenia synergicznego modelu ochrony zdrowia, jednak jego rozwój wymaga stworzenia jasnych ram regulacyjnych i punktu wyjścia po stronie państwa.

Panel „New mobility: chińskie marki, auta elektryczne i ich wpływ na ubezpieczenia i likwidację szkód”

Panel „New mobility: chińskie marki, auta elektryczne i ich wpływ na ubezpieczenia i likwidację szkód”, z wykładem wprowadzającym Michała Langa, eksprta z PIU był moderowany przez Agnieszkę Dąbrowską, managera zespołu ds. prowadzenia działalności ubezpieczeniowej w PIU. Panel zbudowany został wokół tezy powtarzanej przez prelegentów: elektromobilność jest pierwszą rewolucją technologiczną w motoryzacji, której nie wymusza rynek, tylko regulacja i system kar.

Wykład wprowadzający Michała Langa nakierował dyskusję na: pakiet „Fit for 55”:, zakaz sprzedaży aut spalinowych po 2035 roku, plan ratunkowy Komisji Europejskiej z grudnia 2025 r. (możliwość rozliczenia średniej emisji w czteroletnim okresie). Po drugiej stronie globu Chiny, sygnatariusz porozumienia paryskiego, które po publikacji Europejskiego Zielonego Ładu w 2019 r. odpowiednio przygotowały swój przemysł motoryzacyjny. W 2025 r. chińscy producenci wytworzyli ok. 16 mln aut elektrycznych, blisko 70% globalnej produkcji.

Paneliści skupili się na kilku zagadnieniach. Pierwsze dotyczyło hybrydy jako pomostu. Wskazywano, że pojazdy zelektryfikowane stały się rozwiązaniem równoważącym ambicje klimatyczne i realia rynkowe, pozwalając producentom obniżyć raportowaną emisję bez pełnego przejścia na BEV.

Drugim wątkiem była strategia chińskich producentów. Jeden z panelistów, dzieląc się obserwacjami z wizyty branżowej w Chinach, opisywał ich horyzont jako 10-letni i pokazywał skalę: ponad 100 producentów na rynku wewnętrznym, w tym Xiaomi z fabryką produkującą 250 tys. aut rocznie. Pojawił się wątek taktyki wejścia chińskich producentów do Europy: po nałożeniu w październiku 2024 r. ceł UE do 45% na chińskie elektryki i utrzymaniu 10%  stawki na auta spalinowe, wprowadzili oni w pierwszej kolejności superwyposażone hybrydy i auta spalinowe w niskich cenach, dopinając swoje marki do istniejących sieci dilerskich i oferując wieloletnie gwarancje całopojazdowe.

Trzecim, najsilniej eksponowanym wątkiem był wpływ na likwidację szkód. Przywoływano konkretne przykłady – pojazd OMODA z sierpnia 2025 r. ciągle czekający na części mimo deklarowanej dostępności magazynowej w Polsce czy fakt, że średni czas wynajmu pojazdu zastępczego przy szkodach z udziałem aut chińskich i elektrycznych to ok. 19 dni wobec 14 dni dla aut spalinowych. Padał wniosek, że z około 30 chińskich marek obecnych w Europie utrzyma się pewnie pięć – te, które zbudują sieć serwisową i dostęp do części.

W podsumowaniu Michał Lang wskazał, że ubezpieczyciele będą wkrótce ubezpieczać już nie tylko kierowcę i blachy, ale również oprogramowanie, cyberbezpieczeństwo i stan baterii – a likwidacja szkód przejdzie z klepania maski do analizy kodu. Studzono narrację o gwałtownej rewolucji – to raczej długa ewolucja, której tempo wyznaczą: geografia, demografia i ekonomia.

Panel „Ubezpieczenie na życie – jak odbudować potencjał wzrostu?”

Panel „Ubezpieczenie na życie – jak odbudować potencjał wzrostu?”, z wykładem wprowadzającym Hanny Ulańskiej, partnera w EY Polska, moderowany przez Pawła Czuryłę z Rzeczpospolitej, toczył się wokół tezy, że polski rynek ubezpieczeń na życie znajduje się w głębokiej regresji, a odbudowa wymaga równolegle przebudowy oferty produktowej, sposobu edukacji klienta i podejścia do dystrybucji.

Z wykładu Hanny Ulańskiej wybrzmiało: w ostatnich 10 latach urealniona składka per capita na rynku życiowym spadła o 40%, polisolokaty zanotowały spadek o 80%, a tradycyjne ubezpieczenia na życie skurczyły się o 2%. Polska zajmuje 40. miejsce od końca w Europie pod względem składki życiowej do PKB (0,7% wobec 2,2% średniej). Średnia roczna oszczędność polskiego gospodarstwa to ok. 12 tys. EUR wobec ponad 20 tys. EUR w UE, a stopa oszczędności wynosi 8% przy 15% unijnej średniej. Do tego dochodzi presja demograficzna – do 2050 r. liczba osób powyżej 60. roku życia wzrośnie z 8,5 do 10,5 mln.

Paneliści skupili się na kilku zagadnieniach. Pierwsze dotyczyło fundamentu edukacji – wskazywano, że tylko 9% Polaków aktywnie szuka wiedzy o ubezpieczeniach, a 92% czerpie informacje przypadkowo lub w ogóle. Padał argument, że celem nie jest uczenie definicji produktów, tylko zmiana postaw – przekonanie, że ubezpieczenie jest normalnym elementem życia, jak oszczędzanie czy zakupy.

Drugim wątkiem było zaufanie. Wskazywano trzy filary jego budowy: prostotę i transparentność (klient ufa temu, co rozumie – każda odmowa wypłaty bez wyjaśnienia jest odbierana jako niesprawiedliwość), elastyczność produktu (poczucie kontroli i dopasowania) oraz spójną komunikację medialną (clickbait typu „ubezpieczyciel nie wypłacił” rujnuje całą branżę).

Trzecim wątkiem był potencjał produktowy. Paneliści zwracali uwagę na trzy obszary: produkty Long-Term Care wzorowane na rynku włoskim i hiszpańskim, szczególnie istotne wobec rosnącej skali bezdzietności; ubezpieczenia oszczędnościowe długoterminowe – z rekomendacją prostego kalkulatora prognozy emerytalnej, który pokaże klientowi konkretne ryzyko przeżycia własnych oszczędności; oraz polisy Over 50 z gwarantowaną akceptacją.

Czwartym wątkiem była dystrybucja i nowa rola sprzedawcy. Padł wniosek, że klient nie szuka sprzedawcy, tylko partnera-eksperta, który zaadresuje jego sytuację życiową. Paneliści krytycznie odnieśli się do założenia, że klient kupujący polisę za 50–60 zł przeczyta kilkadziesiąt stron OWU – stąd potrzeba prostego języka i adekwatnych narzędzi cyfrowych w obsłudze już posiadanych produktów.

W podsumowaniu dyskusji wskazano, że odbudowa rynku to proces wymagający czasu, konsekwencji i dialogu między rynkiem a regulatorem – z deklaracją otwartości nadzoru na konsultacyjny tryb stanowienia regulacji i samoregulację branży. Padł wniosek, że to nie jest rynek schyłkowy, lecz wschodzący.

 

Więcej o Kongresie:

Wszystkie informacje i zdjęcia z wydarzenia są dostępne na stronie XIV Kongres PIU>>

Szczegółowy opis paneli dyskusyjnych i wystąpień znajduje się w komunikacie XIV Kongres PIU w Sopocie>>

Relacja z wydarzenia jest dostępna również na LinkedIn PIU.

Nagrania z otwarcia Kongresu i paneli dyskusyjnych są dostępne na YouTube PIU>>